- Melissa, chronić przed czym? – westchnęłam głośno upijając łyk wina. Boże, było naprawdę dobre. – Plus przypominam ci, że nie jestem cholerną księżniczką, która sama nie potrafi się obronić – kto by pomyślał, że doprowadzę się do takiego stanu, że będę pić wino z butelki w towarzystwie siostry mojego obiektu westchnień. To trochę żałosne.
- Niby prawda… - mruknęła patrząc na to co robiłam. – Chcesz sushi? – szybko zmieniła temat i od razu, nie czekając na odpowiedź, której zapewne się domyśliła, sięgnęła po telefon.