Nie dało się ukryć, że nie byłem zbyt entuzjastycznie nastawiony w stosunku do całego tego przedsięwzięcia. Wręcz nienawidzę tego typu przedstawień jednak nie mam tutaj zbyt wiele powiedzenia. Tak czy siak musiałem się tam pojawić i udawać, że mnie to wszystko obchodzi, a przede wszystkim pilnować tego, aby panował porządek. Człowiek był głupi myśląc, że działanie w zorganizowanej grupie przestępczej nie będzie miało nic wspólnego z czymś takim jak bankiety. Ale za to chyba mogę podziękować temu jakimi grubymi rybami w społeczeństwie są państwo Harris. Może gdyby nie ich status nie musiałbym mieć większej prezencji społecznej niż to konieczne.
Całe szczęście moja przybycie na to kompletnie zbędne mojemu życiu przyjęcie było opóźnione sprawami mafii. Chyba już dawno nie byłem zadowolony z faktu, że coś się stało na naszych terenach. Naturalnie na miejsce zdarzenia udałem się tylko ja, z kilkoma podwładnymi. Zeno z oczywistych przyczyn nie mógł się pojawić, musiał już wszystkiego doglądać przed przybyciem gości czy rodziców. Dobrą wiadomością było to, że pomimo naszej drobnej sprzeczki, która wcale nie stała się tak dawno, nadal myślał trzeźwo i nie zwątpił w moje kompetencje.
To co zastałem po przybyciu do jednej z melin w której umówiłem się z obecnymi przy alarmującym zdarzeniu facetami było dość zaskakujące. Zaskakujące w znaczeniu 'Kto byłby na tyle głupi, żeby to tak po prostu zrobić'.



