- Zabawy nigdy dość. - odezwałem się, muzyka sprawiała, że chciałem wskoczyć na parkiet i się bawić, skoro w końcu udało mi wyjść. Nie mam w planie tak szybko wracać.
- Lin. Przyszli już chodź. Skoro już załatwiłeś interesy. - odezwał się mój dobry przyjaciel gej. Wyminąłem chłopaka i ruszyłem tanecznym krokiem do loży, by przywitać się z paczką. Byli tam moi znajomi, którzy zostali poza Londynem. Akurat przyjechali na tydzień, by w dużej mierze imprezować i się bawić w najlepsze, zamiast zamulać. Zabrałem dwie może trzy osoby na parkiet. Melodia sprawiała, że ciało samo się ruszało. Dlatego też, by jakoś to wyszło, mogłem się bawić w najlepsze. Oczywiście siostra wysyłała mi wiadomości, bym nie pił i nie brał. Choć branie jest chyba już za mną, picie mogę sobie odpuścić. Bez alkoholu też mogę się świetnie bawić. Praktycznie nie siadałem, tańczyłem w najlepsze, dochodziło do tego ocieranie się, całowanie i zwyczajne wygłupy ze znajomymi. Oczywiście wychodziłem kilka razy, by zapalić, albo też móc odetchnąć świeżym powietrzem. Gdy się wchodziło, zapachy się mieszały, dlatego też nie lada problem, był to dla mojego nosa. Nie tylko mojego. Kilka dziewczyn także się skarżyło. Nie dawałem nikomu odpocząć, skoro się bawimy, to na całego.