wtorek, 13 września 2022
Od Andrew CD Romaise
Od Anraia CD Sumiere
Od Harper - CD Seana
- Zjebałam – powiedziałam słysząc jego głos. Nie miałam odwagi spojrzeć mu w oczy. – Jestem jak te wszystkie szmaty, którymi od zawsze gardziłam – zaśmiałam się przez łzy wycierając mokrą od płaczu twarz rękawami bluzy. Poczułam jego rękę na swoim ramieniu jednak momentalnie odsunęłam się jak poparzona. Czułam na sobie jego wzrok.
- Harper co jest? – powoli się zbliżył, a ja skuliłam się
jakbym chciała się ukryć.
- Kiedy wyszłam z samochodu stwierdziłam, że chcę się ućpać – powiedziałam pociągając co chwila nosem. Patrzył na mnie i widać było, że go to zszokowało. – Wycofałam się w ostatniej chwili ale zostałam na imprezie. Nie pamiętam co się dokładnie stało ale – zacisnęłam mocniej szczękę. Nie byłam w stanie tego powiedzieć. Nie przechodziło mi to przez gardło. – Dałam dupy. Dosłownie dałam dupy. Brzydzę się sobą. Jimmy miał rację – wpadłam w taką histerię, że ciężko było mi oddychać. Uspokoiłam się czując jak mężczyzna mnie obejmuje. Przyległam do jego klatki piersiowej, a on oparł brodę o moją głowę. – Dlaczego mnie nie odtrącisz? Zasłużyłam...
Od Seana - CD Harper
Nie spodziewałem się, że Harper aż tak wybuchnie. Domyśliłem się, że moje słowa jej nie zadowolą. Kiedy poprosiła, a raczej zażądała bym się zatrzymał, nie chciałem tego zrobić. Wiedziałem, że wyjdzie, zostanie sama. Niestety nie miałem wyboru. Zatrzymałem samochód i pozwoliłem jej wysiąść. Dłuższą chwilę biłem się z myślami co dalej zrobić, by nie pogorszyć już i tak beznadziejnej sytuacji. W końcu ruszyłem z miejsca i odjechałem. Nie pojechałem prosto do mieszkania. Pokręciłem się po mieście, by rozjaśnić swój umysł. Podjechałem nawet w to samo miejsce, gdzie wysiadła Harper. Ale już jej tam nie było. Stwierdziłem, że musiała wrócić do siebie. Sam zrobiłem to samo.
Od Harper - CD Seana
- Pierdolenie – przewróciłam oczami. Chciało mi się płakać ale udało mi się powstrzymać negatywne emocje. – Zatrzymaj się – mruknęłam. Nie posłuchał tylko spojrzał na mnie zdziwiony.
- To naprawdę nie tak jak myślisz – nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy.
- No powiedziałam zatrzymaj się – tym razem byłam już bardziej stanowcza. Zrobił to co chciałam. Staliśmy na środku drogi. Odpięłam pasy, wzięłam co moje i po prostu wysiadłam. – Nie chcę cię znać – rzuciłam zanim trzasnęłam drzwiami. Ruszyłam przed siebie nie odwracając się nawet na sekundę. Nie wysiadł za mną. Odjechał po dłuższej chwili, a ja nie byłam w stanie dłużej powstrzymać płaczu. W jednej sekundzie wszystkie emocje uleciały ze mnie. Aż ciężko było mi oddychać. Sądziłam, że w końcu udało mi się znaleźć bratnią duszę. Nic bardziej mylnego. – Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić – zaśmiałam się przez łzy przypominając sobie jego słowa. – Jesteś taka naiwna Harper… - za szybko ufałam ludziom. Za szybko pozwalałam im wejść i rozgościć się w moim życiu.