Choć od czasu, gdy Calixte po raz ostatni przekroczył próg londyńskiego komisariatu jako podejrzany o szeroko pojęte działania na gruncie informatycznych oszustw minęły już prawie trzy lata, wciąż nie mógł z całą mocą powiedzieć, że wśród policyjnych szeregów czuje się jak w drugim domu. Jakaś część jego duszy nadal wyrywała się w kierunku często ekstremalnych doznań związanych z życiem na krawędzi, które odczuwał, gdy działał na zlecenia rządzących miastem mafii oraz zdecydowanie mniejszych płotek czekających na odpowiedni moment, by zaatakować tych będących na szczycie. Dopóki jednak udawało mu się ją skutecznie uciszać, nic złego nie miało prawa się stać. A on z całą pewnością nie chciał zatracić jedynej szansy na wyrwanie się z bagna, którym wcześniej się otaczał. Tym bardziej, że gdyby stracił obecną posadę i trafił za kratki, jego malutka siostrzenica, oczko w głowie, natychmiast trafiłaby do domu dziecka, a tego z pewnością nie potrafiłby sobie wybaczyć. Obserwując jej codzienne zabawy i wysłuchując jej coraz trudniejszych pytań o to dlaczego nie może spotkać się z matką, a także kim jest właściwie jej ojciec, czuł że coś w nim pęka. Nie potrafiłby przecież wyznać tej kruchej istotce, że jej tata był handlarzem narkotyków, który zakończył swój parszywy żywot na kilka miesięcy przed tym, gdy się urodziła z powodu poderżnięcia gardła przez jednego ze swoich wrogów, a Kenda prawdopodobnie już nigdy nie będzie mogła jej uściskać. Wymyślał więc różne historyjki, by uśpić jej dziecięcą czujność, zastanawiając się jednocześnie co zrobi, gdy Eurydice wreszcie odkryje, że przez tyle czasu ją okłamywał. Czy będzie w stanie zrozumieć, że robił to tylko po to, by ją chronić ? Że starał się, by nie musiała cierpieć za błędy swoich przodków (w tym jego własne) ? Miał taką nadzieję, bo w przeciwnym wypadku mogłaby jeszcze zrobić coś tak głupiego jak niespodziewana ucieczka z domu.
czwartek, 9 czerwca 2022
wtorek, 7 czerwca 2022
Od Katfrin CD Kasjana
Poczułam jak Freja wskakuje na łóżko, a raczej na mnie. Pysk dobermanki znalazł się bardzo blisko mnie, a w następnej sekundzie moja twarz była mokra, a moja towarzyska zadowolona z osiągnięcia swojego celu.
- Czy możesz ze mnie łaskawie zejść? - powiedziałam, a ta od razu przesuwając się bardzo powoli z boczku na boczek zeszła ze mnie. Mogłam normalnie wziąć oddech i spojrzeć na telefon w celu ustalenia godziny.
- Naprawdę obudziłaś mnie o ósmej w dzień wolny? - zapytałam, a ta jedynie zaszczekała jakby chciała potwierdzić moje słowa. Pokręciłam głową i wstałam z łóżka od razu kierując się pod prysznic. Wczoraj wróciłam bardzo późno i jedynie co to miałam siłę zdjąć z siebie ubrania i rzucić je gdzieś w kąt. Zrobiłabym sobie długi prysznic gdyby nie to, że mój telefon cały czas dzwonił. Moje chęci do życia natychmiastowo spadły kiedy musiałam wyjść z gorącego raju by odebrać głupią komórkę.
- Czego? - powiedziałam od razu zakrywając swoje ciało ręcznikiem.
- Dzień dobry braciszku, fajnie że dzwonisz, dawno nie rozmawialiśmy - usłyszałam jednak moje przejęcie jakoś nie wzrosło ani trochę.
- Co chcesz? - powtórzyłam bo wiedziałam, że mój brat dzwoni o tych godzinach bardzo rzadko, wręcz nigdy.
Od Harveya - CD Felixa
Słowa Felixa sprawiły, że zacząłem się zastanawiać nad jego propozycją. To był najgorszy pomysł, na jaki mógł wpaść. Mafie działające na terenie Londynu nie były byle czym. Niemalże codziennie otrzymywaliśmy zgłoszenia o napadach, kolejnych porwaniach czy trupach. Światek przestępczy w ostatnich latach za bardzo się rozrósł. Wrogie grupy konkurowały o terytoria. Jako stróże prawa robiliśmy wszystko, stawaliśmy niemalże na głowie, aby pozbyć się tego problemu, aby mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Niestety nasze wysiłki szły na marne. Do tej pory zgarnialiśmy jakieś płotki z pomniejszych grup. Nic tym nie osiągnęliśmy, a to zaczęło być frustrujące. Tak naprawdę mieliśmy znikome szanse na zdobycie informacji dopóki byliśmy w mundurach. Przeniknięcie w ich szeregi natomiast było jak pisanie się na własną śmierć. To nie zabawa, a prawdziwe życie. Nawet najmniejszy błąd sprowadziłby niechybną zgubę. Takie osoby są pozbawione sumienia, nie zawahałyby się przed posłaniem kulki w łeb. Felix miał rację.

