Stałem oparty o budynek, czekając na odpowiednią osobę. Ludzie co jakiś czas przechodzili obok, zupełnie nie zwracając na mnie uwagi, a może nawet mnie nie zauważając. Byłem już odrobinę znudzony, ale nie mogłem wrócić do mieszkania. Jeszcze nie teraz. Mavis dał mi zadanie, a to nie zdarzało się za często. Czasem gdzieś z nim wychodziłem, lecz samodzielna misja była rzadkością. Nie wdawałem się w szczegóły ani nie zadawałem głupich pytań. Nasz przywódca chciał, bym odnalazł pewnego chłopaka. Nie było to nic trudnego, dlatego też od razu swoje kroki skierowałem pod wskazany adres. Daję słowo, że w tym mieście nikt nie ukryje się przed Mavisem i Seanem. Ta dwójka doskonale orientowała się w sytuacji w Londynie. Nie było lepszych informatorów.
niedziela, 16 października 2022
niedziela, 9 października 2022
Od Anraia - CD Sumiere
Anrai stał na parkingu pod komisariatem, wzrokiem odprowadzał oddalający się samochód Sumiere dopóki nie zniknął on z jego pola widzenia. Wsunął ręce do kieszeni, wziął nieco głębszy wdech.
Szczerze nie spodziewał się, że tak szybko z zaledwie jednego szczura i palca rozwinie się taka sprawa. Obstawiał trochę coś mniejszego... wróć, po prostu tak chciał. Mógł jednak przyznać (bez bicia), że nie przypuszczał takiego, hm, zamieszania się La Delli w ten cały bajzel. Wydawało się, że kobieta już wcześniej nad tym pracowała. Robiła wrażenie jakby wiedziała, o co mniej więcej chodziło. Anrai miał nadzieję, że to coś z poprzedniej pracy i ona najzwyczajniej w świecie kontynuowała, bo tak szczerze mówiąc tracił do niej zaufanie – a nie darzył jej zbyt dużym od początku.
Odwrócił się, podniósł wzrok na wejście na komendę. Wtem szybkim krokiem ruszył w jego stronę.
Wieczór już jakiś czas temu się rozpoczął, lecz nie było specjalnie późno. Część policjantów jeszcze nie skończyła swojej pracy, a niektórzy to pewnie ciągnęli nadgodziny. Anrai co prawda mógł iść do domu, ale postanowił kogoś odwiedzić: trochę z nim porozmawiać, coś w pośredni sposób zaproponować. A nuż pojawi się potencjał do interesujących rzeczy.
środa, 28 września 2022
Od Cassandry - CD Anraia/do Harveya
Jeśli myślał, że będzie próbowała go zatrzymać, był w błędzie. Tak samo zresztą, jeżeli ubzdurał sobie, że w przyszłości poprosi go o pomoc przy zgłębianiu tajemnicy, która faktycznie kryła się za śmiercią jej poprzednika. Nigdy nie należała do tego typu kobiet, które uniżenie błagały przedstawicieli płci przeciwnej o jakąkolwiek pomoc. Zwłaszcza, gdy byli jej prawie obcy tak jak wciąż przecież jeszcze Anrai (którego imię na pewno na długo zapadnie jej w pamięć ze względu na specyficzne cechy charakteru powodujące, że przypominał jej buntującego się nastolatka).
poniedziałek, 26 września 2022
Od Romaise - CD Andrew
- Jak myślisz, rzeczywiście tam pójdzie i opowie o wszystkim ? - Zwróciła się do plączącej się pod jej nogami kotki jako do jedynej istoty w pomieszczeniu po wyjściu mężczyzny. Nie żeby oczekiwała jakiejś odpowiedzi, no może poza zwykłym miauknięciem, ale tak bardzo chciała jeszcze raz usłyszeć te słowa na głos. Brzmiały na tyle pięknie i niosły ze sobą tak wielką nadzieję na ciut lepsze jutro, że aż nie mogła w to uwierzyć.
niedziela, 25 września 2022
Od Andrew - CD Romaise
– Pomogę. Jutro to zgłoszę.
Setki różniących się od siebie myśli opętały jego umysł do tego stopnia, że w pewnym momencie już nie wiedział, co miał robić. Obawiał się, że źle postąpi i zaszkodzi nie tylko kobiecie, ale też sobie. Jednakże po tej całej intensywnej rozmowie z Romaise nie potrafił już jej odmówić. Za głęboko wpadł, nie było odwrotu. Zrobi to, co powinien. Pójdzie do tunezyjskiej ambasady, zgłosi sprawę. I pozostawi resztę osobom, które lepiej się znały na takich rzeczach.
Spuścił wzrok na zegarek, który nosił na nadgarstku. Spędził już trochę czasu w mieszkaniu kobiety, więc pojawiło się ryzyko, że ludzie, którzy nią rządzili niespodziewanie się pojawią. W końcu pewnie nigdy nie zwiastowali swojego przybycia w żaden sposób. Wyprostował się, poprawił swoją koszulę. Jeszcze raz zmierzył Romaise wzrokiem.
– Chyba powinienem już iść – oznajmił.
Usłyszawszy jego słowa kobieta posłała mu pytające spojrzenie.
– Nie zrozum mnie źle – mówił dalej Andrew. – Po prostu nie chcę, żeby... oni nagle tu przyszli i mnie zobaczyli. Wtedy nici z planu.
Romaise jakiś czas mu się przyglądała, w końcu jednak odpowiedziała:
– Dobrze... Nie będę cię więcej zatrzymywać.
– To – na moment się zawahał – do zobaczenia. Dobra herbata – dodał trochę niezręcznie.
Odwrócił się i wyszedł z mieszkania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)