– Możesz wziąć ode mnie tego sierściucha? - Yara stanęła w moich drzwiach, jak zwykle ze skwaszoną miną. Nie podobało jej się, że musi ze mną mieszkać. Wiedziałem, że czeka na moment aż skończy pełnoletność i będzie mogła znaleźć własne lokum. I wcale nie miałem zamiaru jej w tym przeszkadzać. Miałem dość jej humorów, ciągłych uwag i focha. Od dziecka taka była i właśnie dlatego nie byliśmy zżytym ze sobą rodzeństwem. Wziąłem ją pod swoje skrzydła tylko dlatego by nie musiała jak ja żyć na ulicy ale po dwóch latach miałem dość. Dobrze, że za rok pozbędę się tego problemy. W końcu. W przeciwieństwie do mnie nienawidziła zwierząt. Nie ważne jak słodkie i puchate były, nie kruszyły jej serca i omijała je szerokim łukiem. Jeśli chodziło o Huntera udawała że nie istnieje. Nawet wtedy gdy przybiegał do niej i siedział pod jej drzwiami, wyczuwając jej zły humor. Była tak oschła, że czasem zastanawiałem się jakim cudem pochodzi z mojej rodziny. Mama zawsze mi mówiła, że powinienem się nią opiekować i być dla niej wzorem dorosłości jednak jeśli ona tego nie chciała, czemu miałbym ją zmuszać? Nie potrzebowałem w swoim życiu osób, które samym swoim głosem sprawiały, że moja głowa niemiłosiernie pulsowała i miałem ochotę uciekać ze swojego własnego mieszkania.
piątek, 3 czerwca 2022
środa, 1 czerwca 2022
Od Shey CD Rhys
wtorek, 31 maja 2022
Od Harveya - CD Lukrecji/Do Felixa
Burzliwa wymiana zdań z osobą, na której mi zależało nie należała do najprzyjemniejszych. Nie chciałem, aby wywiązała się z tego sprzeczka, a do tego właśnie zmierzało. Każdy miał swoje racje do ukazania. Rozumiałem jej stanowisko. Z drugiej jednak strony chciałem, aby i ona zrozumiała mnie. Nie znała Rhysa i tego, jakim był człowiekiem specjalnej troski. Miałem dość tej zagmatwanej sytuacji. To miał być przyjemny wieczór, zwykły, głupi bankiet. Planowałem poznać jej rodzinę, a nie być świadkiem strzelaniny, a teraz jeszcze szukać dwóch zaginionych chłopaków.
Pojawienie się Felixa przerwało naszą wymianę zdań. Niestety dzięki temu Lukrecja znalazła moment, aby po prostu wyjść. Poczułem się okropnie, kiedy odtrąciła moje dłonie i bez słowa opuściła mieszkanie. Popatrzyłem w ślad za zamkniętymi drzwiami, zastanawiając się, jak do tego wszystkiego doszło. Przetarłem zmęczoną twarz i spojrzałem na przyjaciela. Stał z jakimiś teczkami w dłoniach, zapewne zastanawiając się jak zacząć rozmowę. Widział, że przerwał w czymś ważnym.
Od Julleny - CD Jaydena/Do Flo
Dostałam najbardziej gówniane zadanie jakie mogłam sobie wymarzyć, ale nie spodziewałam się zbyt wiele po całej tej sytuacji. Jayden chociaż tak wybitnie 'wyluzowany' tak naprawdę zdawał sobie sprawę z tego w jakie bagno wszyscy wpadliśmy z powodu Florenci. Był wkurwiony i nie zamierzał tego ukrywać jeżeli chodzi o wylewność emocji. Oczywiście nigdy nie przyznałby tego wprost, słowami, ale jego wyraz twarzy mówił mniej więcej tyle, że jeszcze kilka głupich tekstów Flo, a ta skończy obok Hiddena w metalowej klatce.
- Ty chyba żartujesz! - Florencia wyszła z chwilowego szoku psychicznego, podeszła do stołu Jaydena i również walnęła pięścią o stół. Gdyby nie to że byłam przy tym już tylko ja, bo Richard wyszedł dosłownie kilka minut wcześniej, to mogłaby być tutaj niezła szopka. Jayden w pierwszej chwili tylko na nią spojrzał, bo chyba tak samo jak ja nie mógł uwierzyć w perfidność tej dziewczyny a jednocześnie głupkowata odwagę.
