wtorek, 16 sierpnia 2022

Od Romaise - CD Andrew

Trzęsąc się na całym ciele dziewczyna zajęła miejsce na fotelu kierowcy, po czym z trudem odpaliła silnik. Łzy spływające rwącym strumykiem po policzkach nie tylko rozmazywały jej starannie wykonany makijaż, ale także, co jeszcze gorsze, kompletnie zasłaniały widok, toteż przejechawszy zaledwie kilka metrów, skręciła na parking znajdujący się w pobliżu jakiejś restauracji, o czym przekonała się dopiero, gdy po paru minutach jeden z jej pracowników zapukał w szybę. Domyślając się, że chłopak tak łatwo jej raczej nie odpuści, w końcu zatrzymała się na terenie należącym do lokalu, niechętnie ją opuściła i siląc się na lekki uśmiech, który niestety wyszedł jej bardziej niż blado, zmusiła się, by zerknąć w jego stronę.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

EVENT [P1] Włoskie Wakacje [cz.4]

 POKÓJ 4 - Zeno

ZENO
Względnie ogarnąłem towarzystwo i dopiero kiedy pokazałem im pokoje mogłem w spokoju dostać się do mojego starego pokoju, który zajmowałem jak byłem młodszy. Wspomnienia z dzieciństwa wracają kiedy wchodzi się do swojego dawnego pokoju. Rzuciłem walizkę gdzieś w kąt biorąc za chwilę jakiś luźniejszy t-shirt i chcąc narzucić go na siebie zacząłem odpinać tym razem białą koszulę. To chyba czas żeby zrezygnować z oficjalnego pana biznesmena i trochę się odprężyć. Przestać się martwić tym co zostało w Londynie i czy na pewno moi ludzie czegoś nie wywiną.
FAYE - Twój brat to matoł. Totalne przeciwieństwo ciebie. -blondynka rzecz jasna wbiła jak do siebie prawdopodobnie pokierowana przez Melissę gdzie znajduje się mój pokój. Westchnąłem tylko cicho wpatrując się w obraz za oknem i dokańczając odpinać ostatnie guziki. -Jaką ja jestem szczęściarą, że zawsze trafiam akurat jak się rozbierasz - sądząc po jej krokach właśnie spoczęła na moim dużym łóżku przyglądając się mi.
- Albo po prostu ostatnio nie dajesz mi żyć. - spojrzałem na blondynkę przez ramię, a ona słysząc to co powiedziałem jedynie się zaśmiała.
FAYE - Weź powiedz coś po włosku - przygryzła delikatnie, na krótką chwilę swoją dolną wargę. Co za kobieta...- I w ogóle to po co Ci ta cała Blair i Lydia? - skrzywiła się
- Żeby Ci podnieść trochę ciśnienie - odgryzłem się. Faye wstała z miejsca podchodząc teraz do mnie, a kiedy odwróciłem się w jej stronę uderzyła mnie pięścią w tors. Nie bolało, a bardziej bawiło.
FAYE - Mam to potraktować jako wyzwanie czy co? Po co to robisz?
- Czekam aż coś przyznasz sama przed sobą - zmierzwiłem jej blond włosy wymijając ją i za chwilę biorąc biały t-shir , który za moment nałożyłem na siebie.

EVENT [P1] Włoskie Wakacje [cz.3]

Pokój 2 - Blair, Natalie & Lydia

BLAIR

Droga na lotnisko i lot były dla mnie dość stresujące. Od mojej ostatniej rozmowy z Zeno można powiedzieć, że trochę się uspokoiłam względem całej tej.. sytuacji. Chyba największym obecnie sprawcą mojego spięcia było to, że tak naprawdę nigdy nie latałam samolotem. Nie mieliśmy w zwyczaju spędzać wakacji za granicą, jeśli dało się tam swobodnie dojechać, dla nas nie był to żaden problem. Ale byłam w tym wszystkim podekscytowana tym, że w końcu zwiedzę trochę świata. O ile ktokolwiek będzie miał w ogóle iść zwiedzać. Raczej nie będę się pchała do tego pomysłu samotnie, bo znając moją orientację w terenie.. może się to źle skończyć.

Dotarcie na miejsce przypominała mi niemalże scenę z jakiegoś filmu, ponieważ posiadłość Moretti-Harrisów przerosła moje wszelkie oczekiwania. A myślałam, że ja mam za dobrze.

Okazało się, że pokój będę dzielić z dwoma dziewczynami: Natalie i Lydią. Odetchnęłam na to z ulgą bo jeśli ich wcześniej nie spotkałam, to spokojnie zacznę znajomość na neutralnym gruncie. Nie żebym kogokolwiek tutaj poznała w jakiejś niesprzyjającej sytuacji.. no może poza Zeno, Max'em, Melissą, Lukrecją.. kogo ja oszukuję. Przecież większość z nich poznałam w bardzo niekomfortowych i źle naświetlonych sytuacjach. Na myśl o tym jak Melissa mierzyła do mnie z broni przechodziły mnie dreszcze. Ale wydawało się, że ta sytuacja jakoś po niej spłynęła. Może z jednej strony powinnam się cieszyć, że jakoś bardzo na chwilę obecną tego nie rozpamiętuje.

Wyglądało na to, że pomieszczenie było traktowane jako pokój dla gości, a może coś zostało zmienione na nasz przyjazd, ponieważ znajdowały się tutaj trzy osobne łóżka.

Kiedy rozpakowałyśmy swoje rzeczy zaczęłyśmy niewinną rozmowę, którą można dodać do kategorii 'small talk'.

- Mam nadzieję, że wy też przekonacie się do sukienek, jest zbyt ładna pogoda, żeby nie skorzystać - zwróciłam to głównie w stronę Lydii, która dumała nad swoimi ubraniami.

niedziela, 14 sierpnia 2022

Od Andrew CD Romaise

Bycie sprzedawcą w lokalnym sklepie nie należało do trudnych prac. A przynajmniej było łatwiejsze od prowadzenia samotnie knajpy. Człowiek sobie siedział za ladą, obsłużył jednego klienta na kwadrans, trochę posprzątał, okazjonalnie sprawdził stan produktów. Układanie rzeczy na półkach tutaj nie było wcale takie męczące, zwłaszcza że w przeciwieństwie do dużych marketów pośpiech był zbędny.
Andrew lubił tę pracę. Wujek John należał do najmilszych osób, jakie w życiu poznał. Zawsze dbał o swoich pracowników, szanował, dobrze płacił i często rozpieszczał. Andrew również darzył go ogromnym wręcz szacunkiem. W końcu dużo mu zawdzięczał.
Gdy klientów nie było widać na horyzoncie, a on nie miał nic do roboty, siadał na krześle i przeglądał wiadomości, artykuły, nowinki w Internecie. Przyjemne zajęcie, szczególnie myśląc o tym, że u siebie w knajpie znacznie mniej miał przerw. Musiał przyznać, że w sklepie wujka Johna w zasadzie to on odpoczywał od swojego biznesu. Co prawda, przydałoby się inne zajęcie niż męczenie newsów do ostatniej informacji... Chyba zacznie pasjansa układać.

Od Anraia CD Sumiere

Jeśli Anrai miał być szczery, praca detektywa niekiedy go męczyła. Cóż, sam się do niej pchał, ponieważ z racji, że robił teraz za technika kryminalistycznego, nie musiał się tak przykładać do roboty, ale z tylko sobie znanych przyczyn postanowił, hm, pomagać (jeśli w jego przypadku to trafne określenie) w rozwiązywaniu spraw. Dostawał za to dodatkowe pieniądze, żeby nie było, ale inni już podpatrzyli, że Anrai pracuje, dlatego jak mogli to próbowali go ciągnąć do różnych obowiązków. I to już mu niekoniecznie pasowało.
Bywały sytuacje, kiedy uparcie odmawiał. Jeśli miał do tego prawo, wolał jednak choć trochę decydować o tym, co będzie robił i w jaki sposób przyczyni się do rozwoju policji. Nie będzie przecież załatwiał za kogoś brudnej roboty. Wyjątkiem był scenariusz, kiedy mógł jeszcze coś innego z tego wyciągnąć. Wiadomo, taki mały deal.
Tak oto odmówił pomocy przy jakiejś sprawie, która go kompletnie nie interesowała, i to jeszcze od Terry'ego.