niedziela, 25 września 2022

Od Andrew - CD Romaise

– Pomogę. Jutro to zgłoszę.
Setki różniących się od siebie myśli opętały jego umysł do tego stopnia, że w pewnym momencie już nie wiedział, co miał robić. Obawiał się, że źle postąpi i zaszkodzi nie tylko kobiecie, ale też sobie. Jednakże po tej całej intensywnej rozmowie z Romaise nie potrafił już jej odmówić. Za głęboko wpadł, nie było odwrotu. Zrobi to, co powinien. Pójdzie do tunezyjskiej ambasady, zgłosi sprawę. I pozostawi resztę osobom, które lepiej się znały na takich rzeczach.
Spuścił wzrok na zegarek, który nosił na nadgarstku. Spędził już trochę czasu w mieszkaniu kobiety, więc pojawiło się ryzyko, że ludzie, którzy nią rządzili niespodziewanie się pojawią. W końcu pewnie nigdy nie zwiastowali swojego przybycia w żaden sposób. Wyprostował się, poprawił swoją koszulę. Jeszcze raz zmierzył Romaise wzrokiem.
– Chyba powinienem już iść – oznajmił.
Usłyszawszy jego słowa kobieta posłała mu pytające spojrzenie.
– Nie zrozum mnie źle – mówił dalej Andrew. – Po prostu nie chcę, żeby... oni nagle tu przyszli i mnie zobaczyli. Wtedy nici z planu.
Romaise jakiś czas mu się przyglądała, w końcu jednak odpowiedziała:
– Dobrze... Nie będę cię więcej zatrzymywać.
– To – na moment się zawahał – do zobaczenia. Dobra herbata – dodał trochę niezręcznie.
Odwrócił się i wyszedł z mieszkania.

Od Sumiere CD Anrai [16+]

Dokładnie trzynaście. Tak jak podejrzewałam. Moje podejrzenia dotyczyły pewnej sprawy, nad którą pracowałam przez ostatni rok. Została ona zamknięta, a moje przenosiny tez tego dotyczyły. Były czymś takim jak zamknięcie mi gęby, bym nie drążyła już tego. Naprawdę dużo wiedziałam o sprawie, odkryłam większość dowodów. Jednakże o dziwo po czasie one zniknęły i zaczęły się groźby w postaci szczura i palca. Do tej pory nie wiadomo kto za tym stoi. Dlatego zdziwiło mnie, że teraz coś takiego po dopiero kilku dni pracy mnie to spotkało i jestem na celowniku do odstrzału, dlatego czym prędzej trzeba to sprawdzić i zakończyć tę sprawę, niż ona zakończy mój żywot.

sobota, 24 września 2022

Od Felixa - CD Harveya

 Harvey mówił do rzeczy i z sensem, a ja i Anrai jedynie słuchaliśmy tego co ma nam jeszcze do powiedzenia odnośnie swojego brata. Nawet jeśli faktycznie nie wiedział....czegokolwiek... to i tak go nie usprawiedliwiało. Właśnie sam sobie udowodnił, że ślepo uwierzył dziewczynie, w której się zakochał. Nie wiadomo jakie sekrety jeszcze kryje ona sama jak i jej rodzina. 

-Dlaczego nie próbowałeś go namierzyć? - po krótkiej ciszy przemyśleń ponownie zacząłem mówić. Spocząłem na jednym z foteli, które tam stały i przeczesałem dłonią długie włosy, które akurat teraz zaczęły spadać mi na twarz. Już chyba też byłem trochę tym zmęczony, że wręcz musimy ciągnąć go za język, by cokolwiek nam powiedział. 

Od Setha - CD Hiddena

 Dość szybko przemieściliśmy się do willi. A do przejechania mieliśmy spory kawałek, bo willa znajdowała się w lesie. Jazda motocyklem to naprawdę fajna sprawa. Siedząc z tyłu zastanawiałem się, czy Hidden kiedykolwiek pozwoli mi kierować swoim cackiem. Chętnie bym się choć raz wybrał na przejażdżkę. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby i Hidden mi towarzyszył. 

Siedząc już w salonie, zastanawiałem się co nas teraz czeka. Zdążyłem poznać podczas wakacji ludzi obecnych na tym spotkaniu. Mniej więcej wyrobiłem sobie o nich zdanie. Dziś jednak postanowiłem bardziej przyjrzeć się Lydii. Nie podobało mi się to, co zaszło w studio tatuażu. Odrobinę byłem zazdrosny o czarnowłosego. Zdecydowanie wolałem, kiedy damskie grono uganiało się za Zeno. Przynajmniej Natalie miałem z głowy, chociaż ostatniego dnia zaczęliśmy się nawet dogadywać.

- Mamy też używać broni palnej? - zapytałem, zaskoczony tym pomysłem.

- Nigdy nie wiedomo jak potoczy się akcja. Musicie być wszechstronni - odpowiedział Zeno, mierząc mnie przez chwilę wzrokiem.

Od Rhysa - CD Julleny

 Spojrzałem na jej dłoń. Zastanawiałem się ile razy te palce naciskały na spust, ile razy umazane były krwią.  Najchętniej bym jej ją uciął, mając z tego chorą satysfakcję. Powstrzymałem jednak swoje dziwne myśli. Chwyciłem jej dłoń, mocno ściskając. Niech nie myśli, że dam się tak łatwo ugłaskać. Szczególnie po tym, jak ta żmija wypowiedziała imię Taigi. Najwidoczniej nieźle się przy tym bawiła. Nie było w niej współczucia. Zastanawiałem się czy te lata spędzone u boku Serana całkowicie ją odczuliły na ludzkie cierpienie. Czy w ogóle potrafiła jeszcze kochać.

- Nadal jesteś moim wrogiem i to się raczej nie zmieni - powiedziałem przez zęby, po dłuższej chwili dopiero ją puszczając. - Odwal jakiś numer, a będziesz następna. Zaraz po Jaydenie.

Dziewczyna wykrzywiła jedynie kącik ust w krzywym uśmiechu. Kilka razy zacisnęła swoją dłoń, następnie ją prostując. Chyba ją trochę zabolał nasz ,,przyjacielski" uścisk. 

- Mam nadzieję, że jesteś równie dobry w czynach co w mieleniu ozorem - odparła.