poniedziałek, 11 lipca 2022

Od Anraia - CD Felixa/Do Calixte

Spojrzał na leżący niezręcznie na blacie telefon. Po chwili przeniósł wzrok wpierw na Felixa, potem na Calixte. Żaden z nich nie wyglądał na chętnego do honorowego przyjęcia sprawy na klatę i zadzwonienia do Harveya. I żeby nie było, on też nie zamierzał być honorowy. Czemu miał dzwonić do typa, którego prawie nie znał? Co z tego, że sprawa, że glina, że cokolwiek, on nie chciał. Dlaczego? Ponieważ nie musiał. Proste.
W całym pomieszczeniu zapadła cisza. Wydawało się, że niewinny smartfon odstraszał policjantów skuteczniej niż sprej na komary. Gdyby teraz ktoś wszedł, pomyślałby, że coś strasznego się wydarzyło. A to po prostu nikomu nie chciało się dzwonić...
– Nie no, trzeba to zrobić sprawiedliwie – wreszcie ciszę przerwał Anrai.
Schował komórkę do kieszeni, przeciągnął się leniwie na krześle. Wtem wyciągnął rękę nieco ponad głowę, zacisnął ją w pięść.
– Raz, dwa... – zaczął.
– Co ty robisz? – Felix zmierzył go wzrokiem, unosząc brew.
– Mamy ustalić, kto dzwoni, nie? – rzucił w odpowiedzi Anrai. – Raz, dwa...
Popatrzył na siedzącego obok Calixte, rzucił mu trochę wymowne spojrzenie. Tamten przyjrzał mu się, jakby nie wiedząc, o co chodzi. Anrai odchrząknął.
– Kamień, papier... – mówił wolno.
– A, ach... – Miłośnikowi słuchawek wreszcie coś zaskoczyło.
– TRZY!
Wszyscy wyciągnęli ręce, w pomieszczeniu zapadła cisza.

Od Zeno - CD Faye

 Fakt, że znowu zostałem tak po prostu oszukany powoli wyprowadzał mnie z równowagi. Ostatnio nic nie szło tak jak powinno, a ja zaczynałem tracić nadzieję w to, że się polepszy. Czyżby kontrola nad tym wszystkim wymykała mi się z rąk. Najpierw Justin i Elodie, potem porwanie Hiddena i jego ciężki stan, jeszcze do tego wszystkiego dochodzi córka przyjaciela rodziny, która o wszystkim wie, tajemnice Maxa, a teraz jeszcze ona...

Gorzej być nie mogło, ale nie chciałem tego mówić na głos, bo prawdopodobieństwo, że bym wykrakał było zbyt duże. Przechadzając się tak po jej ciemnym mieszkaniu (jakoś godzina 20:00 i brak świateł) szukałem czegoś co mogłoby wykluczyć kolejne kłamstwa, w które ja naiwnie bym wierzył. Od tego momentu należałoby dokładniej sprawdzać wszystkich, którzy przebywają w moim towarzystwie. Nawet nie przejąłem się specjalnie jej słowami, które przed chwilą do mnie skierowała. Zachowywała się zupełnie inaczej i śmiem twierdzić, że do końca równo pod kopułą nie miała. 

Nowa Postać - Sean Colley!

 KONTAKT: Rhys#7089

Od Faye CD Zeno

- Nie mogę udzielić ci takich informacji – tak, to też była gra. Miałam już w głowie plan jednak nie mogłam od razu wyśpiewać mu wszystkiego jak leci. Zacisnęłam dłonie w pięści i przybrałam pozycję gotowości do ataku. Tego się chyba nie spodziewał. Przewrócił oczami jakby znudzony i stał w miejscu. Nie czekając na jego ruch ponownie wycelowałam nogą prosto w jego głowę jednak i tym razem udało mu się mnie powstrzymać. Wycelowałam kolejne ciosy pięściami, których również unikał lub kontrował. Przyszedł czas na podłożenie się. Pozwoliłam mu uderzyć się łokciem w brzuch do tego stopnia, że aż zgięło mnie w pół. To pozwoliło mu na zaciśnięcie dłoni na moim gardle i przywarcie mnie do ściany. Wbiłam paznokcie w jego rękę z nadzieją, że poluzuje trochę uścisk. 

- Daj mi jeden powód – warknął i zacisnął dłoń mocniej. Jęknęłam cicho.

Od Zeno - CD Rimmy & Maxa

 Odkąd Rimma pojawiła się kancelarii miałem nieco więcej czasu, by dobrze przejrzeć wszystkie papiery i dokładniej ogarnąć sprawy, które do tej pory czekały na pełną dokumentację. Moje asystentki nie nadążały, a Blair jeszcze średnio się do czegokolwiek nadawała, dlatego nowa dziewczyna mocno mnie odciążyła. Dzisiaj nie miałem akurat żadnych klientów, dlatego spokojnie siedziałem w biurze co chwilę upijając łyk swojej ulubionej kawy. Nie ukrywałem tego, że gdy nikt nie patrzył to po prostu przeglądałem telefon zwłaszcza teraz kiedy szykował się jakiś nowy zrzut nietestowanej broni, a ja chciałem jak najszybciej uzyskać informacje gdzie dokładnie trzeba będzie się udać. 

Przelatywałem palcem w dół drugą ręką chwytając filiżankę i przysuwając sobie do ust, gdy nagle do pomieszczenia wpadła Blair. Nie pukała - weszła jak do siebie. 

- Rozumiem, ze mnie możesz nie lubić, ale tutaj panują jakieś zasady. - warknąłem niezadowolony z jej bezpośredniej postawy, a mimo to kompletnie nic sobie z tego nie zrobiła. Usiadła na kanapie pod ścianą i również wyciągnęła swój telefon. Czuła się tutaj swobodnie zwłaszcza dlatego, że o wszystkim wiedziała i w każdej chwili mogła mnie wsypać.