Tak, to był strzał - pomyślałem odwracając głowę dosłownie w sekundę w stronę, z którego dochodził dźwięk. Przeklnąłem cicho wylatując na zewnątrz i wzrokiem szukając Rhysa, który prawdopodobnie był sprawcą tego co usłyszeliśmy. Pytanie nasuwało się tylko skąd miał broń i dlaczego strzelał. Miałem cichą nadzieję, że oprócz nas nikt nie dostał podobnej wiadomości od Maxa i byłem z Sethem jedynymi osobami, które miały interweniować. Jak się okazało zaraz po tym, gdy zbiegliśmy z tarasu kierując się w stronę lasu - bardzo mocno się myliłem, a kiedy zobaczyłem siedzącą na ziemi siostrę, jej chłopaka czule wpatrującego się w jej twarz i zakrwawionego, leżącego kawałek dalej Rhysa.... w głowie miałem już tylko najczarniejsze scenariusze. Razem z moim towarzyszem dobiegliśmy do nich, a ja od razu kucnąłem przy siostrze, która wydawała się być w dosyć lekkim szoku, bo tak jak zawsze była rozgadana i uśmiechnięta teraz nie mówiła kompletnie nic, a na wszystkie pytania po prostu kiwała głową.
wtorek, 26 lipca 2022
Od Setha - CD Hiddena
Nasz kulturalny wypad nad rzekę z alkoholem powoli chylił się ku końcowi. Wypiliśmy zawartość butelek i zapadła przez chwilę między nami cisza. Hidden sprawdzał coś na telefonie, lecz nie wnikałem co dokładnie robił. Nie byłem wścibskim typem. Obstawiałem jednak, że była to wiadomość od Natalie, którą teraz odczytywał. Zapewne się martwiła, gdyż trochę nas nie było. Rozumiałem jej troskę o tego chłopaka. Miałem nadzieję, że to wyjście chociaż w minimalnym stopniu poprawiło mu humor. W końcu nie byłem najlepszy w tych sprawach. Marny ze mnie pocieszyciel, ale chyba nie było najgorzej, skoro czasem udało mi się rozśmieszyć czarnowłosego. A dla takiego uśmiechu, choć chwilowego warto było narazić się na ból pleców lub tyłka przez twardą ziemię, na której leżeliśmy.
Od Rhysa - CD Lukrecji
Przebywanie w tej przeklętej willi pośrodku lasu było wkurwiające. Nie mogłem stąd uciec, będąc na zmianę pilnowany. A musiałem stąd jak najszybciej się wyrwać. Siedzenie tutaj było stratą czasu. Nie miałem go za wiele. Naprawdę doceniałem fakt, że pobyt tutaj gwarantował mi bezpieczeństwo. Jednakże nie na nim mi zależało. Chciałem się zemścić. Nie spocznę, dopóki nie dopadnę odpowiedzialnych za zabójstwo Taigi osób.
Od Harveya - CD Lukrecji
Mój spokojny dzień, który mógłbym spędzić tylko z Lukrecją poszedł się jebać. A zapowiadało się tak pięknie! Gdyby nie nagląca sytuacja, moglibyśmy wykorzystać zupełnie inaczej najbliższye godziny. Przyjemne chwile niestety odeszły na drugi plan. Byłem bardzo zdenerwowany, kiedy dowiedziałem się, kto dzwonił, a raczej w jakim celu. Nie sądziłem, że Rhys w dalszym ciągu jest w stanie namieszać. Jeśli miał choć odrobinę instynktu samozachowawczego, nie powinien nikomu sprawiać kłopotów i po prostu siedzieć na dupie w miejscu, gdzie nie groziła mu śmierć. Musieliśmy jak najszybciej go znaleźć, zanim zrobi to Serpents. Pomimo iż mój brat jak widać inteligencją nie grzeszył, nie mogłem zostawić go na pastwę zabójców. To w końcu rodzina.
Teren poszukiwań był dość rozległy. Bałem się, że go nie znajdziemy. Do tego czasu mógłby być wszędzie, lecz wziąwszy pod uwagę odniesione przez niego obrażenia, wcale szybko się nie przemieszczał. Był jeszcze cień nadziei, że gdzieś tutaj się ukrył. Naprawdę próbowałem zrozumieć jego tok myślenia, ale nie potrafiłem logicznie go poskładać. Co nim kierowało, gdy uciekał? Miał przecież zapewnioną ochronę, krzywda mu się nie działa.