Czas, w którym musieliśmy sobie radzić sami i dochodzić tego wszystkiego co stało się z tymi celebrytkami był chyba najgorszym momentem, w jakim mógł nas zostawić Harv. Nawet nie specjalnie przejmował się faktem, że do niego dzwonimy i wypisujemy, a przecież niektóre rzeczy niezbędne do rozwiązania sprawy znajdowały się w jego biurku w aktach, które zostawił tam kiedy je sobie przeglądał i łaskawie zapomniał odnieść do archiwum. Po kilku dniach bezsensownego drążenia tematu i krążenia dookoła komina żeby dowiedzieć się cos więcej w końcu mi i całej reszcie zabrakło cierpliwości. Siedząc tak i rozmyślając w jakiejś kawiarni na kawie spojrzałem na Anraia, który przeglądał coś na telefonie. Tak naprawdę gdyby nie on to nie udałoby się dojść do tylu rzeczy nie mając szczegółów ostatnich napadów zaaranżowanych przez Serpents, których cały raport znajdował się w biurze naszego przełożonego.
-Co czytasz? - zerknałem na kolegę, który słysząc moje pytanie wyściubił nosa zza ekranu urządzenia.
- Zastanawiam się, gdzie Harvey zostawił klucz do swojego biura, bo przecież oprócz tych co ma przy sobie muszą być na komisariacie jakieś zapasowe co nie...