- Musimy powiedzieć Zeno – wyciągnąłem telefon i od razu wybrałem jego numer. Słuchając sygnału spojrzałem na przeżywającą to wszystko Lukrecję. – Musisz na razie ograniczyć z nim kontakt. Przynajmniej do momentu jak to wszystko się wyjaśni – mruknąłem. – Nie odbiera – spojrzałem na ekran telefonu.
- Wiem Dexter. Nie jestem już dzieckiem – westchnęła. Judo próbował wskoczyć do niej na sofę, ale przez krótkie łapki nie był w stanie. Pomogłem mu i posadziłem go na brzuchu dziewczyny. Od razu zaczął lizać ją po twarzy co sprawiło, że delikatnie się uśmiechnęła.
- Zrobię ci coś do jedzenia – zaproponowałem nie czekając w ogóle na jej odpowiedź. Nie protestowała. Siedziała i głaskała psa na odstresowanie. Krzątając się w kuchni cały czas próbowałem dodzwonić się do Zeno. Bezskutecznie. Byłem ciekawy co takiego robił. Lukrecja na pewno też próbowała się do niego wcześniej dodzwonić. Nie zostało nic innego jak tylko bezskutecznie się do niego dobijać. Może jeśli zauważy kilkadziesiąt nieodebranych połączeń coś mu zaświta i oddzwoni.
Wróciłem do Luki po dłuższej chwili z talerzem gofrów z bitą śmietaną i owocami. Nic nadzwyczajnego, a cieszy. Dziewczyna podniosła się do siadu i zabrała je ode mnie. Od razu zaczęła wcinać.