- Niestety tak – odpowiedziałam w tym samym momencie co Rhys.
- Pierwszy raz widzę ją na oczy – jeszcze okazuje się, że jest obrzydliwym kłamcą. Rzuciłam mu takie spojrzenie jakbym chciała go co najmniej zabić. Jego kolega to dostrzegł i zaśmiał się. Z moją posturą i dziecięcą twarzą nie było szans żebym wyglądała na groźną. Ale jego kolega zdecydowanie był zestresowany moją irytacją na jego widok. Prawdopodobnie bał się, że wyśpiewam wszystko reszcie. I tak właśnie będzie. Nie chciałam go spłoszyć więc odpuściłam sobie telefon. Jeśli by uciekł prawdopodobnie nie byłoby szansy żeby namierzyć go ponownie. Swoją drogą jego kolegę z przyjemnością namierzyłabym ponownie i zdecydowanie poznała bliżej.