Od samego początku widziałem, że Rhys nie odpowiada szczerze. Może... nie! Inaczej. Odpowiadał szczerze, ale tak by nie zdradzać mi jeszcze za dużo. To nic. I tak wszystkiego dowiemy się w swoim czasie, a on nie będzie miał na to wpływu. Musiałem wszystko trzymać w ryzach, bo nowa osoba w szeregach oznaczała niestety też dodatkowe problemy. Fakt, że ten jego braciszek był policjantem tylko wszystko bardziej komplikował. Na pewno będzie go szukał, jeżeli mieli chociaż minimalnie pozytywne stosunki. Nie wiem o co tam poszło i czy to on go tak załatwił, ale gdyby nawet przez chwile pokusiłoby go żeby zacząć węszyć na nasz temat...
piątek, 12 sierpnia 2022
wtorek, 9 sierpnia 2022
Od Sumiere CD Nissany
poniedziałek, 8 sierpnia 2022
Od Nissany - Do Sumiere
Wyciągnęłam z auta bagaż i spojrzałam na mój nowy dom. Stało się, jestem w Londynie. Żyłam nadzieją, że tutaj w końcu znajdę swoje miejsce, a przynajmniej że tu będzie mniej problematycznie ? Hmm pytanie czy tak w ogóle może być w sytuacji w której się znajduje od lat. Westchnęłam głośno i mocniej zaciskając dłoń na uchwycie walizki, ruszyłam na przód, za sobą usłyszałam odjeżdżającą taksówkę. Dom, który prawnie należał do Tonyego, był cudownym prezentem na zaczęcie życia tutaj. Budynek był przepiękny, lubiłam takiego typu domy. Trzy piętra, no ładnie, nie było mi tyle potrzebne ale cóż, narzekać nie będę. Jedyne co mi się nie podoba to to, że są trzy wejścia, jedno służyło kiedyś jako wejście do warsztatu, a drugie służyło tylko i wyłącznie do wejścia na tzw. piwnicę. Środkowe do których prowadziły schody były tymi głównymi, do których właśnie się kierowałam. Kiedy podeszłam do dużych, kremowych drzwi od razu wpadła mi w oko koperta przyklejona nad klamką. Wzięłam ją od razu do rąk, ale postanowiłam otworzyć dopiero w domu. Gdy weszłam do środka ukazało się na prawdę przyjazne dla oka pomieszczenie, może było trochę zbyt jaskrawo ale z tego co wiem mogę zmienić w tym domu wszystko co mi się tylko podoba. Moje myśli zakłóciło ciche popiskiwanie, następnie słyszałam jak coś truchta w moją stronę. Zza ściany wychylił się ciemnawy pyszczek, to był szczeniak. Byłam zakłopotana, skąd on tutaj, przecież dom był nie zamieszkany. Chyba że.. list, w nim może być wszystko wyjaśnione. Uklękłam i wyciągnęłam rękę w stronę małego stworzenia, które prawdopodobnie należało do mnie. Owczarek od razu przybiegł i zaczął się cieszyć kiedy tylko mnie obwąchał, pewnie poczuł się bezpiecznie, zaczął po mnie skakać, lizać, był taką małą puchatą kulką szczęścia. W kuchni usiadłam na jednym z krzeseł barowych i otworzyłam list.
