niedziela, 19 czerwca 2022

Od Beatriz - do Kirke

Wsiadając na pokład samolotu lecącego z Kopenhagi do Londynu jak większość emigrantek Bea szczerze wierzyła, że w Wielkiej Brytanii czeka na nią nowe, wspaniałe życie. Przecież wreszcie miała poczuć się wolna dzięki olbrzymiej odległości dzielącej ją od okrutnego partnera i wręcz skąpanej w szeroko pojętej przemocy oraz oszustwach rodziny. Tymczasem jednak ta sama Anglia, która powinna stać się jej wybawieniem dość szybko zdążyła sprawić, że po raz kolejny w swoim wciąż młodym życiu najpierw chwyciła za żyletkę, by podciąć sobie żyły i wreszcie z tym wszystkim skończyć, a gdy to za sprawą jakiś wścibskich przechodniów, którzy za wcześnie zadzwonili po pogotowie nie przyniosło oczekiwanych skutków, wróciła do używek. Te nawet, jeśli nie zabijały jej od razu, to przynajmniej przy zastosowaniu odpowiednio wysokich dawek potrafiły sprawić, że przez parę następnych godzin czuła się jakby wisiała nad własnym ciałem. Niestety nie zawsze mogła pozwolić sobie na niewątpliwy luksus ich zakupu, bo często zwyczajnie brakowało jej pieniędzy. W tego typu dni, podobnie zresztą jak dzisiaj, udawała się do małego, zatęchłego domu schadzek pamiętającego chyba jeszcze czasy przedwojenne, by trochę dorobić. Owszem, zdawała sobie sprawę, że wybierając większy, lepiej prosperujący lokal zyskałaby również majętniejszych klientów, a co za tym idzie i wyższe stawki, ale ten, w którym co jakiś czas pracowała miał nad nimi przynajmniej dwie przewagi - po pierwsze mogła do niego spokojnie wprowadzać Ixacę, a co chyba jeszcze ważniejsze - miejscowa policja zaglądała do niego nadzwyczaj rzadko, dzięki czemu nie musiała obawiać się, że zostanie aresztowana w związku z mniej lub bardziej słusznym podejrzeniem jakiejś nielegalnej działalności. Ta ostatnia cecha rzecz jasna sprawiała, że do tego konkretnego burdelu niejednokrotnie przychodziły różne szumowiny, a ona musiała spełniać ich najbardziej perfidne zachcianki, ale taka w końcu była cena jej choćby chwilowego spokoju. 

Ta sielanka oczywiście nie mogła trwać wiecznie. Jej kochany małżonek prędzej czy później musiał ją wytropić i przynajmniej spróbować zaciągnąć z powrotem do Danii. Znała bowiem zdecydowanie za dużo jego brudnych sekretów, by mógł pozwolić, żeby samotnie szwendała się po dalekim świecie. Już kiedy w progu niemal klaustrofobicznego pokoiku umiejscowionego na poddaszu dostrzegła brodatego faceta o ciemnozielonych oczach, którego lewy policzek przecinała okropna stara blizna po nożu, wiedziała że przyszedł moment sądu. 

czwartek, 16 czerwca 2022

Od Calixte - do Lien

Jedną z głównych zasad, które należało stosować podczas parania się nielegalnymi pracami dało się sformułować mniej więcej w ten sposób, że jeśli raz zdecydowało się na nawiązanie jakichkolwiek bliższych relacji z członkami mafii, to już nigdy nie należało się spodziewać, że kiedykolwiek uda się je w pełni zerwać, o czym Calixte przekonał się wielokrotnie na własnej skórze. Nawet teraz, gdy za sprawą jednego z emerytowanych już policjantów, spędził trzy długie lata pełniąc swe codzienne obowiązki w roli stróża prawa, przechodząc z rana koło lustra nie mógł spojrzeć sobie prosto w oczy i powiedzieć, że wreszcie stał się w pełni przykładnym obywatelem, za jakiego chciałaby go uznawać zdecydowana większość londyńskiego społeczeństwa.

Od Polisseny CD Zeno/Blair

Dzisiejszy dzień w pracy miał nie różnić się w zupełności od pozostałych. W ostatnim czasie wpadłam w wir monotonności i rutyny, praca powinna być czyś co wyrwie mnie ze stałego rytmu, a jednak tylko go wspomogła. Spędzałam dnie i noce na wypełnianiu stert dokumentów. Nie pamiętam ostatniego czasu, gdy praca na komendzie była tak beznadziejna.
Oczywiście byłam świadoma świeżej sprawy dotyczącej porwania młodocianego bogacza. Jednak czy obchodziło mnie to jakoś bardzo? Nie na tyle, aby się w to zaangażować. Poza papierami miałam pod nadzorem inne śledztwa, które siłą rzeczy wydawały mi się być bardziej istotne. Może to zabrzmieć trochę bezdusznie, ale z doświadczenia wiem, że porwania bogaczy to nie przypadki. Zatargi z niewłaściwymi ludźmi były częstszym powodem aniżeli porwania dla okupu, więc jeśli przeczucie mnie nie myliło, cała ta rodzina sama to na siebie ściągnęła.

niedziela, 12 czerwca 2022

Od Anraia - CD Felixa/Do Harveya

Policjanci krzątali się po komisariacie, spora część wyraźnie zmarnowana, jakby z przymusu. Gdzieś się niechętnie spieszyli, gdzieś coś robili, cokolwiek... Anraia to zbytnio nie obchodziło. On jak zwykle był w swoim świecie. Niby w tym samym pomieszczeniu, co inni, a jednak daleko, daleko stąd.
Nieprzejęty niczym, co się obecnie działo siedział na krześle, na którym mógłby odpocząć inny, zdecydowanie ciężej pracujący policjant oraz oddychał powietrzem, które przydałoby się tym, co potrzebowali w tym momencie tlenu do lepszego myślenia. Ogólnie zabierał miejsce i niektórzy zastanawiali się, dlaczego nie poszedł gdzie indziej wykorzystać swój wolny czas. Bo musiał, musiał siedzieć akurat tutaj. Anrai i ten jego niezrozumiały tok myślenia...
Dwóch mężczyzn weszło do pomieszczenia. Spojrzał na nich z ukosa. Widok na ich twarze zasłaniał mu daszek czapki; nie chciało mu się jednak podnosić wyżej głowy, dlatego postanowił ich zignorować i wrócił do najważniejszego dla niego w tym momencie zajęcia, jakim było granie w grę na smartfonie. Z czymkolwiek oni przychodzili, nie interesowało go to. No może gdyby to było jakieś dobre jedzenie, ale tak to nie.

sobota, 11 czerwca 2022

Od Felixa - CD Harveya/ Do Anraia

 Co to w ogóle było za pytanie? Albo inaczej... czy ja miałem jakieś inne wyjście? Skoro mój przełożony tak ochoczo zajął się tą sprawą nie sposób było odmówić tym bardziej, że przecież to była moja praca. W tym momencie zastanawiający był jedynie fakt, ze podszedł do tego tak emocjonalnie. Czyżby dziewczyna, która przed chwilą tak prędko wyszła z mieszkania w jakiś sposób na niego wpłynęła? Może to zwykły zbieg okoliczności, a może kryło się za tym coś więcej?

Bez większego zastanowienia podałem mu dłoń, a na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech. Nie musiałem długo czekać, aż Harvey będzie gotowy do wyjścia na komendę, bo w końcu była jeszcze wczesna godzina. Na spokojnie zdążymy opowiedzieć o tym reszcie zespołu i przedyskutować możliwe plany działania w tym przypadku. Być może ktoś z nas był już wtajemniczony w sprawę i wiedział coś więcej?