niedziela, 17 lipca 2022

Od Polisseny CD Niver/Do Harvey'a

- To nie fair! - zanim w ogóle zastanowiłam się nad tym co powiedzieć, z miejsca prawie że wyrwał się Felix. - Ona może nam wcisnąć cokolwiek, bo wcale z nami za dużo nie gada.
- Tylko uprzedzasz mnie w tym, że robię dobrze. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach. - Nie musisz się od razu tak burzyć..
- Nie bądź taka Polissena. - Harvey spojrzał na mnie, dając do zrozumienia, że wcale nie muszę być w tak bojowym nastroju jak w pracy. - Co będzie powiedziane w tym barze, zostanie w nim. Mamy się lepiej poznać, a nie kłapać dziobami na cały komisariat.

Od Jayden'a CD Julleny

- Myślisz, że siniaki to problem na rynku? - prychnąłem ignorując to, co teraz powiedziała. - Siniaki schodzą, a za twoją śliczną główkę dużo bym dostał.
To prawda, dziś nie miałem już sił na swoje, że tak powiem, typowe monologi czy planowanie. Rozumiem na jakiej pozycji się znajduję, ale nawet kryminalista pewnego dnia okazuje oznaki zmęczenia. Pozycja Serpents, jeśli chodzi o członków, była nie ciekawa. Nadal staliśmy wysoko w łańcuchu pokarmowym, ponieważ śmierć Harpera wstrząsnęła Londynem. Powoli zajmowaliśmy się tępieniem pomniejszych gangów, rekrutowaliśmy chętnych, a oponujących likwidowaliśmy. Prosta sprawa.

Od Vincenta Do Jayden'a

- Czy mówiłem już, jak bardzo mi się to nie podoba, że muszę tu być w mój dzień WOLNY od pracy? – wymamrotałem pod nosem z wyczuwalną nutą irytacji w głosie, podczas przedzierania się przez stos trupów. Ciała powoli wchodziły w stan rozkładu, a co za tym idzie, w niewentylowanym pomieszczeniu, jakim był właśnie opuszczony magazyn, zaczynało już nieziemsko walić.
Niewzruszony tym smrodem kopnąłem z gracją jedno z cielsk, które leżało mi na drodze i po krótkim zerknięciu na twarz nieszczęśnika, ruszyłem dalej.

Nowa Postać - Vincent Hart!

KONTAKT: Discord - żelazko na pająki#1847
AUTOR: Na zdjęciu Alexis Petit

sobota, 16 lipca 2022

Od Dextera - CD Isli

Czy czułem się źle z tym co robiłem? W żadnym wypadku. Swoje czyny tłumaczyłem, wmawiając sobie, że po prostu pozbywam się śmieci. Jeden z wielu właśnie trafił tam, gdzie jego miejsce. Był dłużnikiem Pangei, a oprócz tego zgwałcił i zamordował studentkę, która niczym w swoim kilkunastoletnim życiu nie zawiniła. Oczywiście dzięki kasie wszystkie ślady na jego udział w sprawie zostały zatarte, a on cieszył się z życia w najlepsze. Do dzisiaj. Miałem ochotę splunąć na jego truchło jednak mogłoby się to dla mnie skończyć długą odsiadką. W porównaniu do całego pomieszczenia i dziewuchy, która chwilę temu uciekła byłem dość czysty. Jak gdyby nigdy nic schowałem broń za plecami i wyszedłem do głównej sali. Głośna muzyka i tłumik sprawiły, że nikt niczego nie podejrzewał. Wyszedłem z lokalu i skierowałem się na parking oddalony kilka ulic od klubu. Chcąc zapłacić za postój furki poczułem, że czegoś mi brakuje w kieszeni.