Faye.... była naprawdę dziwnym człowiekiem. Naprawdę myślała, ze byłbym w stanie opowiedzieć życie komuś kto raz na jakiś czas ze mną 'śpi', potem przystawia mi lufę, a następnie wbija się do mojego biur z winem jak gdyby nigdy nic. Może ona po prostu nie była do końca normalna? Trzeba załatwić psychiatrę? Przez jakiś czas kiedy odkładałem rzeczy, bo dopiero wszedłem) ona nadal gadała do siebie z nadzieją, że słucham każdego słowa, które do mnie mówi. rzecz jasna prawda była zupełnie inna i chyba dotarło to do niej dopiero kiedy wyszedłem na balkon i wlepiłem spojrzenie w telefon.
Ściemniało się, słońce dzisiaj za bardzo nie grzało, dlatego wiatr, który nas teraz ugościł nie był zbyt przyjemny.
- Kurwa, Zeno. - naburmuszona blondynka wyszła zaraz za mną opierając się o barierkę tuż obok mnie. Próbowała zajrzeć co mam w telefonie, ale gdy tylko zauważyłem, ze się zbliża wygasiłem wyświetlacz. - Możesz chociaż udawać, ze interesuje Cię to co mówię? Zobacz jak ja się dla ciebie staram! Nawet Cię przeprosiłam!