środa, 6 lipca 2022

Od Lien Mi - CD Maxwella/Do Harveya

Cieszyłam się, że w końcu zobaczyłam Zeno i Lukrecję, bo to były dwie osoby, które tutaj znałam i jako tako czułam się w ich obecności bezpiecznie. Co prawda z pewnością cała reszta Pangei była równie pomocna co oni, jednak przerażała mnie aura panująca w tym miejscu. Jeszcze ten chłopak który przyczynił się do porwania Hiddena i jego poobijane ciało….chyba.. nie byłam jeszcze gotowa na takie widoki.

Lukrecja bez zbędnego gadania przystąpiła do przemywania jego ran, oczyszczania tego co miał i w sumie powoli zaczynała prowadzić z nim rozmowy sprowadzające się w stronę kąpieli. Obserwowałam to wszystko z boku nie mogąc się nadziwić ile ta dziewczyna ma w sobie cierpliwości i przede wszystkim empatii do człowieka, który tak naprawdę przyczynił się do tego, że teraz nie może zobaczyć swojego brata i nie wiadomo czy w ogóle jeszcze zobaczy go żywego.

Od Maxwell'a CD Zeno/Harvey

Nie mogłem uwierzyć w to, że ten szczur został ściągnięty w miejsce naszego spotkanie nie w intencji tego, żeby siłą wydusić z niego jakiekolwiek informacje. Nie ukrywając chciałem własnymi 'sposobami' dowiedzieć się o miejscu przebywania swojego podopiecznego, a fakt, że został tu ściągnięty jego brat wszystko popsuł. No tak, brakowało nam jeszcze policjanta w tym całym miksie, skoro mieliśmy tutaj już wojskową z jakąś okazjonalną wybuchową nerwicą.
W pierwszych momentach nie mogłem powstrzymać się od dosadzenia do Rhys'a. Zdecydowanie nie wierzyłem w to, że kompletnie nic nie wiedział. Musiał! Po prostu kurwa musiał, skoro był na bankiecie w momencie kiedy zabrano Hidden'a. A jeśli był przy tym obecny, to na pewno wie gdzie w pierwszej kolejności go zabrano. Nawet taka jedna głupia informacja jest przydatna. Bo nawet jeśli nie jest w tej samej lokacji, to mogły tam znajdować się jakieś poszlaki.

Od Calixte - CD Julleny

Co się z nim do cholery działo ? Kiedyś poradziłby sobie z tą dziewczyną w mgnieniu oka, a teraz ? Wyglądało na to, że wyjęła mu przysłowiową pałeczkę z rąk zanim w ogóle zdążył się zorientować. Jeśli nie chciał zawalić całej akcji już na samym wstępie, musiał odzyskać przewagę, o ile faktycznie kiedykolwiek tak naprawdę ją posiadał. Walić formalne procedury. Najwyżej znowu oberwie nieco od szefa, a w najgorszym razie dostanie zawieszenie. No i co z tego ? Tutaj przecież stawka szła o ludzkie życie. Jeśli ta nieszczęsna Mongołka zostanie odsprzedana dalej i wywieziona za granicę, zrobi się z tego międzynarodowa afera. A wtedy z pewnością posypią się głowy. Nie trudno było zresztą zgadnąć czyja spadnie jako pierwsza. W całym wydziale to on miał w końcu najmniejszy staż i najsłabsze plecy. Krótko mówiąc jeśli nie chciał znowu skończyć jako haker, a w najlepszym razie jako nauczyciel informatyki w jakiejś podrzędnej podstawówce, musiał się zmobilizować, by jak najszybciej zdobyć choć najmniejszy trop związany z porwaniem tej konkretnej Azjatki. 

Od Zeno - CD Harveya

 Max nie był zadowolony z faktu, ze przywlokłem tu nie tylko Rhysa, ale i jego brata, a mimo to starał się zachować zimną krew. W kościach czułem, że jak tylko zostanie ze mną sam nie zostanę potraktowany ulgowo, a monolog jaki mi wyprawi będzie siedział w mojej głowie tydzień. Kiedy powiedziałem ze spokojem, że trzeba to wszystko wyjaśnić - Katfrin i Max spojrzeli na mnie jak na debila. Byli rozemocjonowani dokładnie tak samo jak ja wczoraj i dzisiaj rano, a rządza zemsty wręcz z nich emanowała. 

- Chcesz mi powiedzieć, że teraz spokojnie będziemy tu siedzieć podczas gdy nie wiadomo czy Hidden jeszcze żyje? - Katfrin podeszłą do mnie z założonymi rękami na piersi i przewierciła mnie swoim groźnym spojrzeniem. Co jak co ale ta kobieta wywoływała strach nawet u mnie. - Ostatnio mam wrażenie, że zgubiłeś gdzieś piąta klepkę, Zeno.

- Ja mam wrażenie, że gdzieś ciebie zabrało, a może gdybyś tu była to bylibyśmy w stanie niektórym sytuacjom zapobiegać. - mruknąłem patrząc na nią z góry, bo co jak co jedyne co budowało moją przewagę nad nią to wzrost i zachowanie zimnej krwi. Widziałem wyraźnie, że poczuła się lekko urażona i czekałem tylko aż mi przywali. 

Od Jayden'a CD Shey/Hidden'a

Zdawałoby się, że wraz z dniem kiedy Florecia odurzyła nie tą osobę co trzeba, wszystko zaczęło się jebać. Byłem w stanie uwierzyć w to, że ten rozpieszczony małolat był swego rodzaju amuletem przynoszącym nieszczęście, bo naprawdę do tej pory nic się tak nie komplikowało. Na samą myśl o gadzie imieniem Hamish, który zrobił tak dużo szumu o dziewczynę, której nie dostał, a teraz rozpłynął się jak we mgle zaciskałem pięści do tego stopnia, że moje kostki robiły się białe. Nie marzyłem o niczym innym jak o znalezieniu tego padalca i wyjaśnienia sprawy pięściami. Przez całą naszą znajomość był tak uniesiony w facie, że ktoś młodszy od niego jest wyżej pozycją. A teraz zachował się jak jakiś niedoświadczony gówniarz. Kiedy sprawy nie poszły po jego myśli tupnął nóżką i uciekł tam, gdzie nikt go nie znajdzie. Zapadł się pod Ziemię. Od zawsze kpił z tego, do czego jestem zdolny, a przymykałem na to oko tylko dlatego, że interesy były dobre. A szkoda. Przynajmniej mógłbym egzystować ze świadomością, że staruszek zarobił ode mnie kilka razy w pysk.